Cos co lubie najbardziej…

Kochani!

Uwielbiam Święta, ale najbardziej atmosferę, która temu towarzyszy. Napięcie przy kupowaniu prezentów, wysyłanie świątecznych kartek, szukanie odpowiedniej choinki i ozdób. Do tej pory nie przywiązywaliśmy większej wagi do ozdabiania naszego mieszkania, bo w większości święta spędzaliśmy w swoich rodzinnych stronach. W tym roku postanowiliśmy zostać tu. Zaczęło się od julestjarne (gwiazda betlejemska), która dopiero co pojawiła się w kwiaciarniach. Potem przyszedł czas na ozdoby i duży napis GOD JUL, a także na norweskie świąteczne skrzaty (którymi Daniel jest tak zafascynowany, że planuje je zostawić na cały rok … ) oraz choinkę. Choinka pojawiła się dopiero wczoraj. Ale od razu bez zdejmowania butów przystąpiliśmy do jej dekorowania 🙂

IMG_9029_Fotor

IMG_9028_Fotor

IMG_9033_Fotor

IMG_9027_Fotor

Kiedyś  twierdziłam, że magia świąt z wiekiem gdzieś zanika. Kto nadal tak twierdzi musi przyjechać do Norwegii. W sklepach zapanował świąteczny szał. Na półkach pojawiły się produkty, które przez cały rok były niedostępne. Norweskie koncerny zaczęły wypuszczać specjalne świąteczne edycje produktów. Przyznam szczerze, że na niektóre z nich czekałam już z niecierpliwością…

Przede wszystkim, to co uwielbiam w Świętach w Norwegii to Pepperkaker (czyli inaczej pieprzne ciastka). Nie wyobrażam sobie świąt bez nich! W tym roku na pewno przywiozę je dla całej rodziny. Można je dostać od listopada w sklepach i kosztują dosłownie grosze. Wyglądem ,przynajmniej te kupne, przypominają zwykłe ciastka, jednak w Norwegii traktowane są jako pierniczki. Na pewno trudno je porównać do naszych polskich pierników… Poza ciastkami w pudełku oczywiście można kupić kilkanaście rodzajów gotowych ciast (zawiniętych jak ciasto francuskie) lub tak jak my kupiliśmy w tym roku ciasto gotowe w „bloku”. Wystarczy je rozwałkować, wyciąć swoje ulubione wzory i  na chwile wstawić do piekarnika. 

IMG_8768_Fotor

Drugim bardzo popularnym świątecznym „przysmakiem” jest Gløgg.  Rodzaj grzanego wina, który jest bardzo popularny w całej Skandynawii i Estonii. Tradycyjnie podaje się go z rodzynkami i migdałami. Kupny gløgg najczęściej jest bezalkoholowy. Do swojego dokupiliśmy opakowanie rodzynek i migdałów (Tomte gløgg). Wiadomo sposobów przyrządzania jest tak wiele ile zapewne ludzi na świecie. My znaleźliśmy jeden z prostszych polegający na pogrzaniu gotowego gløgga wraz z wodą i dodaniu Tomte gløgg MIX.  Dla uzyskania lepszej atmosfery napój powinno się spożywać zagryzając pepperkaker oraz klementynki. My za swój 0,5 l gløgg zapłaciliśmy 13 kr.

* Jeżeli ktoś chce wzmocnić swój napój alkoholem  można dodać Akvavit –  narodowy alkohol Norwegii produkowany z ziemniaków, mając posmak ziół takich, jak anyż, kminek, kolendra czy koper 🙂

IMG_8916_Fotor

Jak już wspomniałam wcześniej norweskie koncerny wypuszczają swoje produkty w świątecznych wydaniach. Dotyczy to również piwa ;). Juleøl od normalnego różni się trochę niższą zawartością procentową chociaż nie zawsze. Nie wiem jak w Polsce natomiast tu grafika zmienia się całkowicie. Z zielonego Tuborga w świątecznej wersji pojawił się niebieski z bombką, reniferem, mikołajem i płatkami śniegu. Gdy tylko zobaczyłam go w sklepie pomyślałam O JA! KUPMY!

IMG_9092_Fotor_Fotor1

IMG_9078_Fotor

No i na koniec Julebrus. Poza świętami wydawany w wersji normalnej czyli brus. Napój gazowany w kolorze czerwonym bądź żółtym, który jest bardzo popularny o tej porze roku wśród dzieci. Dla nas smakiem jest przybliżony do oranżady (Daniel mówi że wygazowanej… : ) )

IMG_8922_Fotor

Ulubionymi deserami na stole wigilijnym są ciasta migdałowe i marcepanowe. Do tradycji zalicza się też krem ryżowy, jest nawet taka „przepowiednia”, że szczęśliwiec, który znajdzie w środku migdał otrzyma od gospodyni świnkę marcepanową. (Takie świnki marcepanowe, też z Danielem widzieliśmy! Przeżyliśmy mały szok, że nawet robią świnki… na Święta… )

Mam nadzieje, że czujecie się tak samo magicznie jak ja. Oczywiście na stronach znajdziecie wiele przepisów na swój własny Gløgg czy Pepperkaker więc zachęcam was do spróbowania tych wyrobów home made. W przyszłości jak poczuje się na tyle… mocna to postaram się również spróbować norweskie potrawy wigilijne, na chwilę obecną zostanę przy czerwonym barszczu ❤

Na koniec chciałabym dodać, że wczoraj 13.12 w Norwegii, Szwecji i Danii obchodzony jest dzień Świętej Łucji, czyli inaczej światła. Dzień ten znany jest też jako najkrótszy dzień w roku, a także dzień przesilenia zimowego. Obchodzony w szkołach i przedszkolach, ostatnio włączony do liturgii Adwentu przez kościół, przez co można zobaczyć procesje dziewcząt z płonącymi świeczkami. Tym bardziej się cieszę, że kupiliśmy i ubraliśmy wczoraj choinkę… 😉

Buziaki A.

IMG_9116_Fotor

Reklamy

11 thoughts on “Cos co lubie najbardziej…

  1. Fajnie wiedzieć co u was słychać 🙂
    Świetny pomysł 🙂
    Hilsener

    P.S. Zapytaj prosze Dany’ego kiedy pijemy Absynt’a ?!:D

  2. Oj tych tradycji to oni trochę mają 🙂 I nasze tradycje, w stylu „na Wigilię nie jemy mięsa” są im kompletnie nieznane 🙂 Rożnorodność kulturowa jest świetna 🙂

  3. Jesteś bardzo pozytywną bloggerką 😀 Twoje wpisy są szalenie ciekawe i nie mogę się doczekać następnych! W Norwegii musi być cudownie, chciałabym też poznać kawałek świata, ale póki co muszę bazować na blogach takich jak ten. Powodzenia i Wesołych Świąt 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s