Bo najważniejsze jest DZIECKO.

Kochani!

Dziś chciałabym wam przedstawić instytucję, o której ostatnio zrobiło się bardzo głośno, nie tylko w Norwegii. Barnevernet (Urząd Ochrony Dzieci) jest tematem kontrowersyjnym, ale coraz częściej słyszy się o nim również za granicą… Czym powinien zajmować się Urząd Ochrony Dzieci chyba nikomu tłumaczyć nie muszę. Dlaczego jednak pojawia się tyle kontrowersji na temat jego funkcjonowania?

Szczerze mówiąc nie obracam się w towarzystwie, które kontakt z Barnevernet miało, więc nigdy nie słyszałam nic złego do momentu, kiedy w te święta obejrzałam film pt. „Polowanie na dzieci”. Przyznam, że już wcześniej o nim słyszałam od mojej mamy… która nakreśliła go w dość ciemnych kolorach, jak to trzeba uciekać z Norwegii bo kradną dzieci. Oczywiście podeszłam do tego sceptycznie do momentu, kiedy sama go nie obejrzałam. Usiadłam przed komputerem wpisałam Barnevernet w wyszukiwarkę i historie przyszły same, bez szukania..

Barnevernet ma na celu pomoc i zapewnienie bezpiecznych warunków dorastania dzieciom, których otoczenie zagraża ich zdrowiu i prawidłowemu rozwojowi. Przyznacie, że to dość ogólna definicja? Co rozumiesz przez warunki mogące zaszkodzić zdrowiu? Mało sprecyzowane, a jednak wychodzi na to, że pod tego typu określenia można podpiąć wszystko. Jakiś czas temu w Norwegii była głośna sprawa indyjskiej pary, której odebrano dzieci. Powodem były różnice kulturowe, które można zdefiniować, jako „mogące zaszkodzić rozwojowi”: jedli, nie posługując się sztućcami i spali razem z dziećmi w jednym łóżku. W pewien sposób na pewno można na to krzywo spojrzeć. Zdaje sobie sprawę, że przyjeżdżając do innego kraju jesteś zmuszony respektować i przestrzegać prawa, które w nim obowiązują. Uderzając z trochę innej strony do ilu z was w nocy dreptało do rodziców? I jaki destruktywny wpływ miało to na wasz rozwój?

Ustawa, na zasadzie której funkcjonuje BV mówi o tym, że istnieje jakiś tam określony czas na podjęcie interwencji w danej rodzinie. Piszę jakiś bo istnieje również inny przepis mówiący o przypadkach NAGŁYCH i te nagłe przypadki pozwalają na tzw. interwencję w danej chwili z pomięciem wszystkich terminów. A co to za przypadki? Kolejne bardzo ogólnikowe stwierdzenia bez konkretnych przykładów. Smutne dziecko, mama kłóci się z tatą, tata publicznie pogroził palcem, przy „przytulasach” poklepał niechcący po tyłku, krzyki w domu, albo jeszcze, nie daj boże, jakieś zakazy. Powyżej wymienione sytuacje dotyczą prawdziwych wydarzeń, o których można przeczytać w internecie.

Przytoczę pewną historię i pewnie niejeden z was już o niej słyszał, natomiast jest jedną naprawde z niewielu ,w której rodzice odzyskali swoje dziecko.

Zacznijmy od początku. BV ma swoich „informatorów” wszędzie, czy to sąsiad, czy to nauczycielka w szkole, czy pielęgniarka w szpitalu. W tym kraju nie istnieje znieczulica, tym bardziej jeżeli chodzi o dzieci, więc jeżeli ktoś widzi coś niepokojącego alarmuje BV. Jest to bardzo dobra postawa społeczna, która pozwala wyeliminować pewnego rodzaju sytuacje, które mają miejsce chociażby u nas w Polsce, o których tak głośno. Niestety ma to również minusy, gdyż opinie te często mogą być stronnicze i nie dotyczyć faktycznego stanu rzeczy. Przede wszystkim BV ma za zadanie pomagać rodzicom; finansowo, w znalezieniu przedszkola, znajduje zajęcia dodatkowe, kontrolując przy tym stan psychiczny dziecka, jak i również rodziców. Mama Nikoli, bohaterki tego filmiku znając realia polskie, gdzie wszędzie musisz o wszystko prosić zgłosiła się do BV by otrzymać dodatkową pomoc na dziecko. Otrzymała dopłatę do mieszkania by móc wynająć większe oraz pomoc w znalezieniu zajęć dodatkowych dla córki. Oczywiście przy okazji znalazła się na celowniku. W Norwegii dziecko nie jest własnością rodziców tylko kraju (żródło)więc urzędniczki wszystko dokładnie sprawdzały. A dlaczego Nikola bawi się sama? A dlaczego nie może się bawić z koleżanką z osiedla? (Mimo, że mała sąsiadka gorsza jest niż Denis Rozrabiaka…) A dlaczego to, a dlaczego tamto, aż wreszcie dlaczego Nikola jest smutna. Smutne dziecko w Norwegii to już koniec świata. Szczęście można bez problemu zapewnić rzeczami materialnymi, nie można bić, nie można dawać kar, ani krzyczeć. Więc skoro nie wolno nic, a to dziecko dalej jest smutne to musi być jakaś tragedia. No i tak pewnego dnia dziewczynka nie wróciła ze szkoły. Została zabrana do rodziny zastępczej. (A później? Adpocja, zmiana tożsamości, miejsca zamieszkania, tak by nigdy już nie wrócić do poprzedniego życia). Oczywiście Urząd ochrony dzieci daje możliwość kontaktu z pociechą. Jest to wyznaczone specjalnie przez BV odnośnie do każdego przypadku. Niektórzy mają takie spotkania 2 razy w roku, inni częściej. Oczywiście obowiązują wtedy określone zasady, więc lepiej mieć stalowe nerwy, bo za płacz spotkanie jest odwołane. Rodzice Nikoli najpierw próbowali odzyskać córkę systemem. Złożyli odwołanie, wynajeli prawnika. Wszyscy tutaj wiedzą, że gdy BV zabiera dzieci to raczej nie ma odwrotu. Zdecydowali się na porwanie własnego dziecka. Mama Nikoli na wypadek gdyby ich akcja się nie powiodła, wszyła w maskotkę kartkę z danymi, tak żeby córka nigdy nie zapomniała skąd pochodzi. Jaki to musi być akt desperacji? Na szczęście wszystko się udało. Rodzice wraz z dziewczynką wrócili do Polski. Gdy już wszystko się ułożyło do szczecińskiego sądu wpłynął wniosek o wydanie Nikoli. Oczywiście sąd ten wniosek odrzucił.

W Norwegii stawiają bardzo nacisk na rozwój dziecka, więc wszystkie czynniki, które rozwój ten zakłócają muszą zostać wyeliminowane. Nawet jeżeli mówimy o rodzicach. Ważne jest dziecko, a nie jego biologiczne pochodzenie. Tutaj kładzie nacisk się na promowanie środowiska sprzyjającemu rozwojowi (źródło). Tym sposobem parze norweskich nastolatków również odebrano dziecko. Widocznie byli za młodzi mimo, że mieli wielkie chęci…

A teraz trochę statystyki :

Liczba dzieci umieszczonych poza domem rodzinnym na mocy decyzji urzędu ochrony dzieci

  • 2008: 10 847 dzieci
  • 2009: 11 355 dzieci
  • 2010: 12 492 dzieci
  • 2011: 13 177 dzieci

Liczby te są przerażające w kraju gdzie ludność wynosi nieco ponad 5 mln. Dla przykładu powiem, że liczby są te podobne w krajach jak Wielka Brytania, gdzie liczba ludności przekracza 63 mln…

Przede wszystkim chciałabym powtórzyć tutaj, że nie jestem stronnicza. Wszystko, co opisałam powyżej, to wynik tego, co znalazłam w internecie. Jestem tutaj już jakiś czas, kontakt z dziećmi mam i nie znam osobiście żadnego takiego przypadku, więc na wszystkie wyżej przedstawione historie również trzeba brać poprawkę bo nie są udokumentowane prawnie ani potwierdzone w jakikolwiek sposób przez samo Barnevernet. Należy jednak pamiętać, że zwolenników tej instytucji jest również wiele, bo przez swoją pomoc pomogła niejednej rodzinie, w tym niejednemu nastolatkowi, wyjść na prostą i mieć lepszą przyszłość.

Dla zainteresowanych polecam również filmik, o którym wspomniałam na początku. Jest on dosyć długi natomiast na pewno pozwoli na zrozumienie wszystkiego, co „po krótce” starałam się wyjaśnić.

A co wy kochani o tym sądzicie?

Advertisements

31 thoughts on “Bo najważniejsze jest DZIECKO.

  1. Cześć ! Warto powiedzieć jeszcze kilka rzeczy które przerażają bardziej : Do zabrania dziecka wystarczy BV pomówienie. Czyli, spojrzymy się krzywo na sąsiada a on to wykorzysta jako pretekst żeby zadzwonić do BV z przypuszczeniem, że pewnie nasze dziecko nie ma dobrych warunków. Po drugie. BV najpierw przyjeżdża i zabiera dziecko, a dopiero drugiego dnia przyjeżdża tłumaczyć, dlaczego dziecko zostało zabrane. Po trzecie. Samo BV robi dzieciom wodę z mózgu – przychodzą do szkół i piorą mózgi dzieciom. Przykładem jest moja host dziewczynka, która ma 9-lat. Hości przykładają dużą wagę do tego, aby w końcu nauczyła się czytać lepiej niż na poziomie 6 letniego dziecka. Przez to mówią jej, że ma czytać książkę przez godzinę dziennie. A ona na to, że nie chce. Więc host powiedział „Musisz czytać godzinę dziennie” i wtedy padło zdanie … „Nic mi nie możesz nakazać, bo zadzwonię do BV i mnie zabiorą. Chcesz tego?”…. To jest tragedia. BV przedstawia sie dzieciom w szkołach jako raj na ziemii. Takich sytuacji jest wiecej, koleżanki mojej host dziewczynki krzyczą przez telefon do swoich mam „Nie chcę iść do domu, nie będę odrabiać dziś zadania domowego ! A jak mnie ukarzesz to zgłoszę to w szkole!” Po czwarte. BV bardzo upodobało sobie zabieranie zagranicznych dzieci, bo w spoleczeństwo norweskie jest spoleczeństwem starzejącym się. Rodzi sie za malo dzieci. A dziecko-obcokrajowca łatwiej zabrać od rodziców. Takie dziecko zazwyczaj nie mówi perfekcyjnie po norwesku, i BV doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mimo to, przychodzą do szkoly i przeprowadzają z takimi dziećmi wywiady w sprawie tego, co dzieje się w domu. Dziecko nie zawsze zrozumie o co jest pytane i przez to może przytaknąć bez zastanowienia. A potem, to już dla BV z górki. Bo przecież „dziecko tak powiedziało”. No i najbardziej przerażający fakt… BV nie rusza patologii. I to jest najgorsze, Słyszałam o kilku przypadkach, kiedy sąsiedzi wielokrotnie zglaszali do BV, że za ścianą mieszkają ludzie znęcający się nad dzieckiem, nadużywający alkoholu – jednak BV patologii nie rusza. I to jest w tym systemie najstraszniejsze. 😦
    Pozdrawiam, Pati :*

  2. A1 skończyłam w listopadzie, teraz kończę A2, ale tylko na papierze 🙂 Jestem na o wiele wyższym poziomie ze względu na to, że w domu rozmawiam tylko po norwesku 🙂 Ale zaczęłam od najniższych kursów żeby podstawową wiedzę mieć ugruntowaną 🙂

  3. Uwielbiam takie posty. Jak łatwo pisać o bzdurach, a jak trudno ostatnio znaleźć posty dot. ciężkich, ambitnych tematów. Pierwszy film o Nikoli oglądałam w ogromnych nerwach. Ciężko uwierzyć, że zabrano im dziecko. I wiecie co, mam to gdzieś że Rutkowski stracił odznakę detektywa i ma liczne sprawy karne na koncie – po tym co zrobil dla innych ludzi, jak ratuje dzieci, nie powiem na tego dzielnego człowieka złego słowa! Brawo Agata za post, oby takich więcej. A ja włączam drugi filmik 🙂

    • Kasiu! Dziękuje Ci bardzo! Ja również osobiście uważam, że Rutkowski odwalił kawał ciężkiej roboty. Przecież narażał siebie i swoich ludzi strach pomyśleć co by było gdyby złapali ich na granicy..Podziwiam również dziewczynkę, która gotowa była zrobić wszystko by być ze swoją rodziną. Historia ta jest z happy endem i takich happy endów mam nadzieje, że bedzie więcej 😉

  4. Niesamowity post i doskonale pokazuje, że we wszystkim trzeba znać umiar. Bo nasze działania mają zawsze swoje dobre i złe strony. Za to dzieci trzeba wychowywać, a nie tylko głaskać po główkach i spełniać zachcianki…

  5. Podobnie jest w Szwecji, na szczęście w niewielkich rozmiarach w stosunku do całego społeczeństwa. Najsmutniejsze jest jednak to, że dzieci są tego świadome i często działają przeciwko rodzicom. Może kiedyś społeczeństwo zrozumie, że oddzielanie dzieci od rodziców z błahych powodów nie może skończyć się dobrze.

    Agatko, bardzo dojrzały temat i tekst.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    • Dziękuje Kochana bardzo, cieszę się zwłaszcza, że wstawiając tego posta miałam trochę mieszane uczucia, że nie każdemu może taki temat przypaść do gustu. Co do dzieci no właśnie. Przykre jest to, że pomimo wielu takich przypadków, które są bardzo bardzo negatywne, dzieci dostrzegają w tym jakiś rodzaj szantażu wobec rodziców. Tobie również życzę udanego Nowego Roku!

  6. Muszę powiedziec, że jestem zaskoczona. Niedawno czytałam raport o najlepszych systemach edukacji i Norwegia jest numerem 1. 2 dni temu czytalam artykuł o norweskiej ksiazce „Zly pan” wlasnie o pzremocy w domu i jak ta ksiazka ma pomagac dzieciom, o tym, ze bibliotekarze nie chceli jej wypozyczac ale psycholodzy wrecz nakazali i myslalam, że Norwegia ma bardzo nowatorskie i swiatle podejscie do tematu. A tu prosze. kazde ekstremum jets bezsesnowne. Nie ma dziecka, ktore byłoby non stop wesole, usmiechniete i grzeczne. Trzeba im stawiac granice, limity, mowic nie – zycie nie jest slodkim relaksem. dzieki za post. a ja serio myslalam na osiedleniu sie na stale gdzies w Skandynawii wlasnie…

    • Wszystko się zgadza. Norwegia jest wspaniałym miejscem, przede wszystkim w którym można zapewnić dziecku przyszłość. To państwo dobrobytu pozwala zapewnić świadczenia na dziecko, dofinansowuje różnego rodzaju inicjatywy by dzieci mogły się rozwijać. Miejsca pracy, zarobki pozwalają tutaj godnie wychować malucha. Natomiast tą pewne rażące minusy na które niestety trzeba uważać. Kiedyś nawet przeczytałam, że skoro się mieszka w państwie takiego dobrobytu, który daje to trzeba również zdawać sobie sprawę, że czegoś od nas wymaga…

      Buziaki :*

  7. Wiem cos o tym, Mi BV skradlo w drodze do domu moja 2 miesieczna córeczke i do dzisiaj nie mogę jej odzyskac. Adwokat ma to gdzies. Spotkania mam zakazane. Nie wiem co robic. Ambasada i Polski Rząd nie mogą pomóc. Moje pierwsze jedyne dziecko……………. Pomóżcie… Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  8. Jestem w szoku ! Nie miałam pojęcia, że takie sytuacje mają miejsce… Ciężki temat. Bardzo dobrze czyta się twoje posty. Będę twoim częstym gościem. Pozdrawiam !

  9. szukam pilnie adwokata. Jeżeli ktoś zna dobrego adwokata do spraw z BV to proszę podajcie kontakt do niego. Już nie mam siły ale muszę walczyć o swoje jedyne dziecko.

  10. Cześć, też dodam kilka słów od siebie. BV? instytucja legenda. Czytałam też o ustawianych adopcjach w tej instytucji. Jak jest naprawdę wiedzą ci którzy mieli z nimi do czynienia. Chcę tylko zdementować jedną rzecz. Jeśli chodzi o głośną sprawę Nikoli, to nie do końca jest tak jak sprawa była przedstawiona w mediach. Mieszkam w miejscowości w której mieszkała ta rodzina. Moje dzieci chodzą do tej samej szkoły. Nie chcę nikogo oceniać, chodzi mi o to by pewnych rzeczy nie demonizować. W tej rodzinie był głęboki konflikt i działy się różne rzeczy. Nie będę wnikać w szczegóły, ale uwierzcie że akurat w tym przypadku, ta rodzina (rodzice) mocno na to pracowali. To nie stało się z dnia na dzień. To był proces który trwał. Często zdarza się, gdy rodzice się nie dogadują- w tym przypadku jest to czysty eufemizm bo działy się przeróżne rzeczy, to dziecko spada na plan dalszy. Tak dzieje się na całym świecie. Skonfliktowani rodzice robią „cuda”. W Norwegii to nie przejdzie. Zwłaszcza jak korzysta się z pomocy BV, nie realizuje się ich wytycznych i cichaczem pisze się donosy na współmałżonka.
    Inna sprawa, że faktycznie „teoretycznie” nic od dziecka nie można wymagać, a raczej wymusić, bo jeśli proces wychowawczy przebiega prawidłowo, to dziecko wie jaka jest jego rola i doskonale zna system praw, obowiązków i przywilejów. Natomiast bardzo poważnym problemem tego społeczeństwa jest kazirodztwo. Prawnie zakazane dopiero od 1974 roku, ale niestety tak mocno zakorzenione, że do tej pory jest nagminne, ba- jest plagą bo jest na to przyzwolenie społeczne. Mocno odbija się to w statystykach. W mojej gminie na 5000 mieszkańców 1700 jest niepełnosprawnych/upośledzonych. Sporo prawda? Dziwny kraj. Mieszkam tu i oswajam rzeczywistość. Ciężko powiem wam. Taki prosty przykład: podchodzisz do Polaka i chcesz coś załatwić, patrzysz na jego minę i już wiesz. Oooo nie dziś, bad day, może później. Tu każdy norek jest uśmiechnięty i uprzejmy, tak ok 2 minut potem zaczyna się faza wycofania, ale nigdy nie odgadniesz co naprawdę myśli.
    Autorka bloga powinna (a może już to zrobiła, nie czytałam całego bloga) pochylić się nad prawem Jante. Niepisane i paskudne ale obowiązujące do dziś.
    Na koniec optymistycznie, grzybów fura. Pozdrawiam

  11. Zauważyłam,że Polacy strasznie demonizuja BV. Jest to instytucja, która niestety działa jakby ponad prawem, ale w większości przypadków ma to swoje uzasadnienie.
    Moja szefowa przyjaźni się z dwoma osobami związanymi z tą instytucja-pania psycholog i sędzią, która prowadzi sprawy BV.
    Instytucja jest związana taushetsplikt, wiec nie może się bronić ani ujawniać szczegółów sprawy i zawsze to wygląda tak jak przedstawia to rodzina która najczęściej się wybiela, zresztą dla Polaków to typowe, że winy nigdy nie widzą w sobie.
    Tu ludzie reagują choć jak to było wspomniane , dzieci nadużywaja i grożą rodzicom BV. Bywa że rodziny zastępcze to niesprawdzone osoby,które są gorsze od biologicznych rodziców. Dużo takich spraw wypływa teraz po latach. Jak również brak reakcji na donosy w sprawie rodzin muzułmanów z obawy o posądzenie o rasizm.
    Ale nie odbiera się dzieci ze względu na złośliwe donosy sąsiadów, każda sytuacja jest sprawdzana.
    Wiem,bo mnie zgłosiła starsza pani,sąsiadka.
    Moje dziecko było z tych ryczacych, a mnie bez żadnej pomocy do niego puszczały nieraz nerwy i zdarzało mi się wydzierać i kłócić z mężem…
    Jak nas wezwali na wytłumaczenie się to poszliśmy z synem, nie wiedząc jak groźna to sytuacja, zresztą nawet BV się zdziwiła ze zabraliśmy syna ze sobą. On się bawił, a trzy panie go obserwowaly jak rozmawialiśmy. Miał jakieś półtora roku, już mówił,nie rozumieli go,ale tłumaczyłam na bieżąco, oni wyjaśnili obawy sąsiadki, myśmy się na to.wręcz roześmiali.
    Zapytano nas o zgodę na sprawdzenie kartoteki u lekarza rodzinnego, czy nie ma tam wpisów zawierających obawy o zdrowie dziecka, chcieli sprawdzać w przedszkolu, ale syn nie chodził,a na pytanie dlaczego, odpowiedziałam ze nie mam zaufania do norweskiego systemu przedszkolnego i nie podoba mi się, że dzieci biegają z gilami do pasa,i uważam że nauczę dziecko więcej w domu niż oni w przedszkolu.
    Szczęki do podłogi im opadły, ale takie akurat mam zdanie w tej kwestii, to nie była żadna prowokacja.
    Zostałam poinformowana,że gdybym się nie zgodziła na sprawdzenie karty leczenia, to uzyskaliby zgodę od policji…
    Chcieli nas odwiedzić w domu,żeby sprawdzić jakie warunki ma dziecko, ale akurat zadzwonili z propozycją daty gdy miałam kupione bilety do PL, zaproponowałam inny termin,wcześniej im nie pasowało, później juz nie mogli – bo na rozpatrzenie sprawy mają 3 miesiące.
    Podziękowali i stwierdzili,że wizytacja nie jest konieczna bo się niczego złego nie dopatrzyli.
    Ale dane sprawy będą przechowywane do ukończenia przez dziecko 34 roku życia, poinformowano mnie listownie.
    A wiecie dlaczego?
    Dzieci zabrane rodzicom przez BV mają automatycznie przesrane jak sami zostaną rodzicami i ktoś ich zgłosi.
    Bo uznaje się, że są emocjonalnie niehalo przez to ze zostali zaniedbani w dzieciństwie.
    Trzeba uważać, dbać o to żeby w domu nie było awantur, żeby dziecko szło do szkoły wypoczęte,czyste,że zdrowym śniadaniem, żeby miało zawsze odrobione lekcje,i żeby nie było asocjalne i aspołeczne. Ma broić jak inni,ale słuchać na lekcjach, nie bić innych,ale jak samo zarobi to ma nie oddawać (przykład ze szkoły syna!) smutne chodzić nie może – i nie wolno mu się martwić problemami dorosłych, bo dzieci mają być beztroskie.
    Taki kraj,takie wymagania.

    • Norwedzy to dziwacy, mieszkalismy tam 7 lat.Co do BV to tylko kwestia czasu kiedy zapukaja do dzwi….plan za kase musze wyrobic.

    • A co jak jest aspołeczne? Spokojne, grzeczne, wesołe, ale nie lubi tłoku, lubi być samo, jest introwertyczne. Ja taka byłam i mój syn taki jest. Na szczęście ne mieszkamy w orwegii (i nie mamy zamiaru), ale co jeśli dziecko nie chce bawić się z rówieśnikami bo tak? Straszyć : baw się bo cię zabiorą???!!! To jakiś obłęd

  12. Hej,
    Witam, ja tez mieszkam za granica, ale w zupelnie innej czesci swiata. W Azji. Ostatnio natknelam sie przypadkiem na artykul o zabieraniu dzieci i zaczelam drazyc temat, z ciekawosci. Wkrecilam sie i nie moge przestac o tym myslec. Nie do uwierzenia, ze takie rzeczy sie dzieja w krajach, ktore uchodza za najlepsze kraje do zycia!
    Mam pytanie. Jak dzisiaj wyglada sytuacja tego malzenstwa pokazanego w filmie „Polowanie na dzieci”. Tego co zabrali im dwoch chlopcow? Czy cos wiadomo? Udalo im sie odzyskac?

  13. Witam,
    Przeczytalem wszystko co jest na tej stronie.
    Przed wczoraj było u nas BV i policja. Zona miała spotkanie o 10,10 z najmłodszym 1 miesięcznym dzieckiem w przychodni helsestasjon, a ja miałem w przerwę w pracy od 10,16 ale jeszcze zajrzalem do kiwivi byłem w domu kolo 10,30, zona zostawiła same 2 dzieci syna 4 lata i córkę 2 lata, córka wyszła z domu na bosaka tylko w spodniach i w bluzce, było około 4 stopnie, ale słoneczne, jak przyszedłem, córki w domu nie było zacząłem jej szukać, dzwonilem do zony, ona mówiła ze bylivw domu, sąsiadka norweska ja znalazła i wzięła do domu i zadzwoniła do BV i policje. Byli u nas przeprowadzili wywiad wzięli telefony do nas, maja pomoc w załatwieniu przedszkola, powiedzielismy ze obawiamy się zabrania dzieci, pytali się skąd jesteśmy, ja z polski zona z Ugandy, mamy trójkę syna i dwie córki kapuczino, córka ta zagubiona podobała im się, powiedzieli ze jest ładna, ja tylko pracuje zona w domu, male dochody mamy, dzieci razem z zona śpią, Brata zona mówiła mi ze teraz beda aprzeprowadzac wywiad środowiskowy, córka im się podoba to moze by ja chcieli zabrać? My wychowujemy inaczej niż oni uważają, jeśli to im się nie podoba to mogą zabrać nam dzieci? Myślimy kupić dom, ale czy tu czy w Polsce? Ale zona jest czarna dzieci kolorowe, w Polsce dzieci w szkole będą prześladowane, mobing buling? Zona nie zna polskiego, bo po angielsku cały czas rozmawiamy, albo kupić dom tu? I żyć tu, jesteśmy juz tu 6 lat żona 5 lat, mamy uskladane na to żeby kupić dom do remontu albo w Polsce w lepszym stanie, ale żoną to nie polka ze sobie poradzi, a polska jest rasistowską, ogladalem kiedyś program pani jaworowicz sprawa dla reportera czy ekspres reporterów, mówiona ze w Polsce zamordowano około 30 czarnoskórych a sprawy umarzano, tak wiec co robić? Mógłbym zone i dzieci do polski przeprowadzić, a sam pracować na pół etatu, 2 tygodnie tu i dwa w Polsce i tak na zmianę, nadal zachowując zasiłki na dzieci tj około 1500zl miesięcznie to by był duży zastrzyk na życie w Polsce, co robić, co państwo myślą? 1slapla1@gmail.com

      • Komentarze w tej sytuacji są wręcz zbyteczne.
        Norwegia boryka się z małą różnicą genetyczną, działania są dalekosiężne wręcz kilkunastu pokoleniowe.
        Różnorodność genetyczna to wiadomo zdrowie i odporność. Natomiast dzisiaj BV, z góry przepraszam, ale można porównać do znanej historycznie instytucji badającej czystość rasową.Oczywiście pod ładnym pretekstem dla dobra dziecka.
        Brudy (jeszcze raz przepraszam) genetyczne są bardzo widoczne w dalszych rejonach, bliżej północy. Małe zagęszczenie a więc i mała różnorodność.

  14. Przeczytałam wszystkie komentarze. Myślimy o przeprowadzeniu się no Norwegii. Najpierw mąż ma jechać a później ja z dziećmi. 4 i 2 latka. Jedynym problemem jest dla mnie Bv. Boję się tej instytucji. Mój syn ma 4 latka i jest dzieckiem nadpobudliwym i krzyczacym z byle powodu. W Polsce chodzi na terapię. Sa duże postepy. Sama jestem pedagogiem, więc poswiecam mu dużo czasu na ćwiczenia dodatkowo. Jest dzieckiem z opóźnieniem mowy. Bardzo często mówi że mama lub tata go bije, chociaż nikt z nas na niego ręki nie podniósł. To on nas w złości uderzy. Ale mówi, że to my go bijemy. Myli nazewnictwo. Moje obawy są takie, że jak pójdzie do przedszkola to bedzie opowiadał ze go bijemy i nam zabiorą dzieci które są moim calym światem.

  15. Zgadzam się w zupełności z tym artykułem. Tylko że problem nie kończy się na Skandynavii. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii oraz – w większym stopniu – w Niemczech. Problemem jest system, nad którym nie ma odgórnej kontroli oraz kasa, którą państwo na system łoży – bo gdy nie ma wyrobionej normy, to nie ma kasy i urzędnicy dostają po kieszeniach. Dodadkowo w Niemczech to rodzic płaci niemałe pieniądze (ok 4 tyś zł) za wychowanie swojego dziecka w rodzinie zastępczej, mimo że zabrano je wbrew jego woli. Widzicie tu biznes? Do tego dochodzi dyskryminacja mniejszości narodowych i celowe wynaradawianie (zakaz rozmowy ze swoim dzieckiem w języku ojczystym). W Norwegii dochodzi do łamania Konwencji Wiedeńskiej i Międzynarodowych Praw Dziecka wobec słowiańskich obcokrajowców. No i na koniec dodajmy różnice kulturowe. BV ich nie respektuje, mimo że skandynawskie kraje uchodzą za multi-kulti.

    Jak dla mnie wychowanie dzieci w Norwegii to porażka. Uchodzę za osobę o lewicowych poglądach i też uważam, że klapsy czy krzyk nie są rozwiązaniem, a jednak widzę, że skandynawia już dawno przekroczyła granice zdrowego rozsądku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s