Luty, Paryż i kilka innych spraw

Kochani! 

 

Od razu mówię : postanawiam poprawę!!! Nie było mnie tu sporo czasu. Ale nie myślcie, że o Was zapomniałam!  Bacznie doglądam Wasze strony, nowych obserwujących na facebooku oraz wordpressie i jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna, że jest nas tyle!! 

Ostatnio byłam mocno zabiegana więc nie pojawiałam się na blogu. Luty minął mi bardzo szybko.  Najpierw wyjazd do Paryża.  ( Cudownie cudownie i jeszcze raz cudownie!!! ). Ale o tym za chwilę.

Tego samego miesiąca były też 60-te urodziny mojej Mamy. W tym roku postawiłam na niespodziankę. Cały miesiąc z uporem powtarzałam wszystkim, że nie dam rady przyjechać. Praca praca i jeszcze raz praca! Dzień wcześniej nawet umówiłam się z Mamą na skypie o określonej godzinie. Niespodzianka wyszła tak jak zaplanowałam, żebyście widzieli Jej minę, gdy zapukałam do drzwi :). Czas spędzony w domu postanowiłam wykorzystać jeszcze na szukaniu sukni ślubnej. Do tematu podeszłam trochę bez ekscytacji. Głównie ze względu na fakt, że wszystkie suknie są dla mnie na jedno kopyto. Nie lubię zdobień, dodatków, święcących kamieni…. Nie spodziewałam się zupełnie, że coś znajdę. Nie miałam nawet planu jak moja wymarzona suknia miałaby wyglądać. W pierwszym butiku przymierzyłam chyba z 10 sukienek. Do drugiego szłam już lekko zmęczona i znudzona, bo wiedziałam czego się spodziewać. A jednak gdzieś pomiędzy wieszakami odkryłam swoje cudo. Niestety zdjęcia wstawić nie mogę. Obiecałam sobie, że mój przyszły mąż zobaczy mnie w sukni dopiero przed ołtarzem. Natomiast dla zainteresowanych mogę wysłać zdjęcie prywatnie. 

 

Wracając do Paryża, postaram się swoją fotorelacje rozłożyć na części. Inaczej zanudziłabym was na śmierć… Były croissanty,  bagietki, spacery wzdłuż Sekwany i wieczory przy Wieży Eiffla… Było niesamowicie. Paryż jest cudownym miastem. Pogodę mieliśmy całkiem dobrą. Trochę wiało, trochę padało, ale w gruncie rzeczy było ciepło i przyjemnie. 

 IMG_0025_Fotor

Na wyjazd mieliśmy przygotowane mapki z miejscami, które chcemy zwiedzić każdego dnia, ale prawdę mówiąc na miejscu zawsze wszystko się zmienia. To co sprawdziło się w 100 % i mogę wam polecić to aplikacja na telefon : Visit Paris by Metro, która działa w trybie offline i dzięki niej bez najmniejszego problemu opanowaliśmy poruszanie się komunikacją miejską.

Przede wszystkim chciałabym zacząć od miejsca w którym mieszkaliśmy. Nasz hotel mieścił się w jednej z najstarszych dzielnic Paryża – Montmartre. 5 minut piechotą do Placu Pigalle. A ten kto był w Paryżu, albo uwielbia musicale jak ja, powinien wiedzieć że w tej okolicy znajduje się również Moulin Rouge. Byłam zachwycona tą wiadomością. Spacery przy Moulin Rouge!!!!  Po pierwszym zachwycie przyszedł czas na fakty. Plac Pigalle w rzeczywistości jest rondem na którym nie ma kasztanów. Początkowo nawet go minęliśmy…. Moulin Rouge mimo, iż trzepie ogromną kasę za występy, to w ciągu dnia wygląda bardzo biednie i podupadająco. A wzdłuż ulicy po obu stronach można znaleźć rzędy sex shopów. Nikt  mi nie powiedział, że jest to jedna z najbardziej znanych na świecie „dzielnic czerwonych latarni” 😉

IMG_0269_FotorIMG_0275_Fotor

 Oczywiście poza tego typu atrakcjami kilka ulic dalej udało nam się w końcu kupić kasztany. Jak wiadomo nie należę do osób, które uwielbiają eksperymenty wiec zjadłam jedną szesnastą i stwierdziłam, że mi wystarczy. Natomiast Daniel wtrąbolił całe opakowanie 😉

IMG_0289_Fotor IMG_0290_Fotor

 Obok placu Pigalle i niedaleko hotelu położona jest  piękna bazylika Sacre – Coeur. (Niezły kontrast…) Podobno jej powstanie zawdzięcza się dwóm przemysłowcom, którzy obiecali sobie, że jeżeli po wojnie francusko – pruskiej  Paryż będzie wyglądał tak samo, zbudują bazylikę ku czci Jezusa. Wejście do Bazyliki jest darmowe. Ze względu na fakt, iż budowla znajduje się na wzgórzu ma się stamtąd piękny widok na panoramę Paryża. Dla wszystkich zwiedzających przestroga! Niestety nawet w takich miejscach można znaleźć różnego rodzaju naciągaczy….

IMG_0298_FotorW większości staraliśmy się chodzić na piechotę. Nasze zwiedzanie z planem, który przygotowałam niejako poszedł w odstawkę. Paryż jest doskonale dostosowany do zwiedzających poza wspomnianą aplikacją, na każdym przystanku autobusowym znajduje się mapa z zaznaczonym punktem, w którym się znajdujesz. Więc zawsze się gdzieś odnajdziesz. Raz nawet szliśmy z Luwru do hotelu na piechotę : ). Takie spacery pozwalają odkryć uliczki i miejsca nieopisane w żadnym przewodniku. 

IMG_0336_Fotor  

IMG_0338_Fotor

 IMG_0339_Fotor

Pierwszego dnia poza okolicą zdecydowaliśmy się również (mimo wielkiego zmęczenia) na zwiedzanie Wieży Eiffla.  Spacerkiem od Łuku Triumfalnego przez Pola Elizejskie (które kończą się Diabelskim Młynem – na którym też byliśmy) dotarliśmy pod samą wieże. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdyby nasze zdania się nie różniły, więc ja byłam zachwycona, a dla Daniela to”kupa żelastwa”. Tak naprawdę niesamowity efekt można dojrzeć wieczorem, kiedy wieża jest podświetlana, a o pełnych godzinach mieni się dodatkowymi światełkami.

IMG_0186_Fotor

IMG_9678_2_Fotor IMG_9691_Fotor

IMG_0404_Fotor

Kilka dni później zdecydowaliśmy się wjechać na samą górę. Oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie przeczytała jakiś strasznych rzeczych związanych z tym miejscem. Wiecie, że pierwszą ofiarą śmiertelną był inżynier, który testował sprawność wind, które wożą turystów na samą górę? Albo że  że podczas wiatru wieża może odchylać się na 6-7 cm?! Dzięki tej informacji moja pozycja, kiedy już dojechaliśmy na samą górę wyglądała mniej więcej tak :

IMG_0218_Fotor

Na szczęście był również Daniel który wychylał się, robił fotki biegał, skakał i nie przeszkadzało mu to, że jesteśmy jakieś 300 m nad ziemią.

Kochani, reszta relacji już wkrótce 😉 ❤

Advertisements

7 thoughts on “Luty, Paryż i kilka innych spraw

  1. Jestes wreszcie!
    Przyznam, e cudowna z Ciebie corcia. Wyobrazilam sobie radosc i zaskoczenie Twojej mamy:-)
    Rady o Paryzu przydadza sie, bo kto wie, czy nie wyskocze na weekend? Ktos zaprasza:-)))
    PS. Fajna czapka!

  2. Świetne zdjęcia! Paryż jest wciąż na mojej liście marzeń, także po Norwegii i ewentualnie przed USA możliwe, że się tam w końcu wybiorę 🙂
    Pozdrawiam
    Agata

  3. Wpadłam sprawdzić szczegóły, bo pamiętałam, że odwiedzałaś Paryż, a my w piątek się tam wybieramy. Pierwszy raz zwiedzałam miasto, będąc w ciąży z pierwszym synem, teraz chcę je pokazać obu naszym chłopakom. PS. Nie mogę się zdecydować, kto jest ładniejszy – Ty czy Paryż, jesteś śliczna. 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s