Marzec, Luwr i inne

Kochani!

Pogoda u nas w kratkę. Raz ciepło, że trzeba rozpinać kurtki… raz zimno, że zapinamy się z powrotem. Mam koleżankę, która na plusową temepraturę postanowiła pożegnać się z płaszczem i chodzi w długim swetrze. Uparta jest a temperatura często z rana wynosi aż 2 stopnie. Ale w kraju gdzie przez ostatnie kilka miesięcy słońca było jak na lekarstwo ludzie lekko szaleją, jak tylko za oknem ładna pogoda…

Nie zachęca ona jeszcze do wieczornych spacerów, czy wycieczek rowerowych (aczkolwiek otwarcie sezonu w tym roku mam już za sobą). W tym miesiącu dni takie sobie postanowiłam poświęcić na gruntowne porządki, z którymi zwlekałam bardzo długo. Ja  potrzebuję dojrzeć do pewnych decyzji nawet jeżeli chodzi o sprzątanie. Niestety ostatnio bardzo często zdarzało mi się, że wracałam z pracy do domu wypompowana. Więc tym bardziej przekonanie samej siebie że trzeba coś zrobić, zajmowało mi chwilę. Doszłam również do wniosku, że kanapa w naszym pokoju nie jest dobrym miejscem na odpoczynek po pracy. Ona wysysa energie! Czasem zmęczona  kładłam się, żeby odpocząć, a jak już odpoczęłam  to szlam spać… Teraz już się pilnuję, żeby usiąść na nią, gdy nie mam większych planów 🙂 Ten miesiąc zleciał nam bardzo szybko. Omawianie planów weselnych, ciągłe zmiany i szukanie nowych pomysłów a także kurs małżeński sprawiły, że mamy już prawie końcówkę marca…!

PARYŻ

Pamiętacie, jak pisałam o wieży Eiffla? Myślę, że zaraz po niej i Łuku Triumfalnym, mówiąc słowo „Paryż” do głowy przychodzi mi Luwr, który jest na końcu Pól Elizejskich za Diabelskim Młynem. Pomimo lęku wysokości i lęku przed wadliwością wszelakich konstrukcji, oczywiście z wielką chęcią zdecydowałam się na przejażdżką taką karuzelą. Jest ona wspaniałym miejscem widokowym, niestety mój zapał zniknął, kiedy byłam na samej górze i karuzela zatrzymała się by wypuścić/wpuścić ludzi. Do tego zestresował mnie mój  Daniel. W środku są wyraźne naklejki, że nie wolno stać, trzeba siedzieć. Danny uwielbia robić zdjęcia, więc naklejka nie sprawiała mu problemów po prostu spacerował po tej kabinie, jak po pałacu i robił zdjęcia z każdego możliwego kąta. A ja przeżywałam mordęgi… zwłaszcza że mieliśmy chyba z 4 okrążenia…

IMG_9808_Fotor

IMG_9823_Fotor_Fotor

Za DM znajdują się ogrody Tuileries. Niestety największy urok (tak jak i te przy Wieży Eiffla) mają dopiero wiosną/latem. Nam pogoda trochę zrobiła psikusa i zaraz po Diabelskim Młynie strasznie się rozpadało więc schronienie znaleźliśmy w Luwrze!

P

Najwięcej oczekiwań miałam co do tego miejsca. Oglądaliście Kod Leonarda Da Vinci? Właśnie tam były sceny z tego miejsca.  Nigdy bym nie pomyślała, że tam będę. Przez ten film chyba sama nie zdawałam sobie, jak te miejsce wygląda na prawdę.

DLACZEGO NIKT MI NIE POWIEDZIAŁ ŻE NA CAŁY LUWR TRZEBA POŚWIĘCIĆ OKOŁO TYGODNIA?

Oczywiście trochę przesadzam, natomiast ten kto myśli, że obejdzie wszystko w jeden dzień – powodzenia… Wchodzi się przez tą piramidkę na środku. Szczerzę mówiąc nie myślałam że to wejście tylko jakaś część sufitu pozdro.  Na dole przed wami znajdują się 3 części. Richelieu, Sully, Denon. Każda z tych części posiada 4 piętra i różne wystawy oznaczone innym kolorem na mapie, którą dostaje się do ręki. Są tam pozaznaczane również ważniejsze rzeczy, warte zobaczenia. Powiem szczerze, że studiowałam tą mape w każdym pomieszczeniu i tak nie wiedziałam, które to piętro i co to za wystawa.

Po pierwszej części, którą naprawdę staraliśmy się obejść dość solidnie… minęły ok. 4 godziny…

IMG_9844_Fotor

po

Z każdym następnym pomieszczeniem oczami szukałam wyjścia… Nie jestem zbyt dużą fanką takich miejsc. Jeżeli już mam poświęcać swój czas to chciałabym wiedzieć co te rzeczy oznaczają, jednak napisy pod obrazami i rzeźbami w większości były po francusku… Po przerwie na małą kawę skupiliśmy się tylko na wybranych rzeczach. Mona Lisa, wystawa kultury egipskiej, itd. Następne dwie części obejrzeliśmy prawie, że biegiem…

Zatrzymując się przy Mona Lisie. Nie ma opcji zrobienia sobie zdjęcia sam na sam. Ja i ona. Jest tam taki tłum… jakby ludzie przychodzili tylko dla tego obrazu. Chociaż znalezienie go też nie jest jakąś banalną sprawą. Nam zdarzało się trafiać do jednej sali dwa razy i wcale nie wydawało nam się, że chodzimy w kółko… Nie wiem czemu, ale zawsze miałam wyobrażenie, że ten obraz jest zdecydowanie większy. No i jako jedyny pozostaje za ochronnym szkłem.

IMG_9966_Fotor

IMG_9989_Fotor

Dla tych którzy będą wybierać się do Paryża kiedykolwiek, przed zwiedzaniem Luwru polecam zapoznać się z wystawami, jakie was interesują. Nie myślcie, że jestem ignorantką ale w sposób „czynny” i rozumny nie da się fizycznie obejrzeć wszystkiego. No chyba że macie czas, żeby rozłożyć to na kilka dni, jednak nie wiem czy ma to sens. Cena za bilet normalny wynosi 12 €. Instytucje państwowe posiadają we Francji zniżki, dla osób poniżej 26 roku życia. W każdym miejscu są one różne. Ja w Luwrze za okazaniem dowodu weszłam za darmo. Dlatego dla wszystkich tych, którzy chcą zwiedzać Paryż z ParisPass: sprawdźcie ceny i zniżki jakie obowiązują i jakich miejsc to  dotyczy i czy wam się to opłaca. My obliczyliśmy, że taniej nam będzie bez tej karty. (Ze względu na brak opłat z mojej strony Daniel chciał zażartować i wrócić do Luwru dzień później ha ha ha… ) 

Po całym tym kilku godzinnym zwiedzaniu, miałam nadzieje, na szybki autobus pod sam hotel. Jednak zdecydowaliśmy się chwilę odpocząć zjeść i ruszyć dalej w drogę.

640

Posiłek „żeby się najeść” w Paryżu to koszt ok. 50 € za dwie osoby. Oczywiście plus minus. Albo raczej plus. I przy okazji posiłków chciałabym obalić mit, że francuzi nie mówią po angielsku. Mówią przez pierwsze 5 sekund po czym łagodnie przechodzą na język francuski, tak że do końca nie jesteś pewien co przed chwilą zamówiłeś :> Ich angielski na pewno nie jest tak idealny jak w Norwegii, gdzie tu każdy bez problemu przechodzi na angielski, jak na swój ojczysty język. Jednak tak na prawdę większych problemów z porozumiewaniem nie mieliśmy.

Po drodze wracając do domu zachczyliśmy o muzeum figur woskowych „Grevin”. Oczywiście było już za późno więc wybraliśmy się tam następnego dnia z samego rana.

 

IMG_0067_Fotor

IMG_0035_Fotor IMG_0077_Fotor

Nigdy nie byłam w żadnym tego typu miejscu. Przed wejściem  stricte do muzeum  zatrzymaliśmy się w sali, w której odbyło się coś na wzór wystawienia dźwiękowego. Ogólnie bez większego szału. Później przeszliśmy do zwiedzania. Z początku większości osób nie kojarzyłam, bo były one związane z francuską kulturą. Dopiero w następnych częściach zaczęli pojawiać się ludzie bardziej znani. Byliśmy też w sali, w której wyświetlano filmik, jak się takie figury robi, ile ten proces trwa itd. Ogólnie bardzo fajne przeżycie i polecam wszystkim, którzy będą w Paryżu, a np. nie byli w Londynie, jak ja.

Dla fanów fotografii w Paryżu znajdują się 3 miejsca w których można zrobić przepiękne zdjęcia panoramiczne.  Miejsca te pozwalają odkryć tak naprawdę fakt, że w samym centrum nie ma wieżowców, generalnie są same kamieniczki a co większe budynki to są albo kościoły albo muzea. Pierwsze miejsce to oczywiście Wieża Eiffla, drugie to wspomniany Diabelski Młyn, a trzecie to Montparnasse. Jest to wielki biurowiec jedyny tak naprawdę w centrum, w którym na 59 piętrze znajduje się punkt widokowy z tarasem otwartym dla zwiedzających. Z tego miejsca macie widok na wszystkie wspomniane przeze mnie zabytki naprawdę.

IMG_0102_Fotor IMG_0116_Fotor

Na końcu ogólne do czego również od dzieciństwa miałam sentyment ze względu na jedną z disneyowskich bajek… i na czym bardzo mi zależało to: Notre Dame.

IMG_0423_Fotor

Oczywiście poza faktem bajkowym jest to zwykły kościół, który wyróżnia się tak naprawdę bardzo  rozbudowanym wnętrzem i witrażami. Natomiast byłam tak…ciężko rozczarowana, że nawet nie wchodziłam na samą górę…

Cała nasza wycieczka do Paryża trwała 4 dni pełnego zwiedzania. Wychodziliśmy rano, a wracaliśmy wieczorem i padaliśmy zmęczeni spać. Paryż jest ogromnym miastem, w którym żyje ponad 12 milionów ludzi, co jest o jakieś 12 razy więcej niż w samym Oslo… Więc pierwszego dnia ciężko było mi przystosować się do tłumów, jakie tam panują. Faktów związanych z Paryżem jest oczywiście o wiele więcej, ale z grubsza chciałam wspomnieć o najważniejszych. Tak naprawdę, jeżeli ktoś będzie się wybierać  tam na wycieczkę z chęcią prywatnie podzielę się jakimiś swoimi spostrzeżeniami.

Kochani buziaki, jutro czeka mnie super dzień! Więcej szczegółów na pewno wkrótce,

A.

Reklamy

3 thoughts on “Marzec, Luwr i inne

  1. Przeniosłas mnie w tym poście do Paryza, chodzilam z Toba po miescie i tez bylam zmeczona 😛
    Co do Luwru mialam takie same odczucia, a ‚ignoramcja’ z mojej strony to pierwsze slowo jakie przychodzi mi na mysl.

    Co tu duzo mowic super wyjazd, super zdjecia i super modelka :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s