Mój idealny kraj!

Kochani… Początek tego posta pisałam już kilka razy, kasowałam i pisałam na nowo. Jest mi strasznie głupio. Wiem, że długo mnie tu nie było, ale uwierzcie mi, że nie zapomniałam o Was. Codziennie dostaje mejle z przypomnieniami o Waszych nowych postach, komentarzach, polubieniach. Codziennie pojawia mi się uśmiech na twarzy, kiedy widzę jak Polka w Norwegii rośnie w siłę na Facebooku. Kiedy zaczynałam tego bloga nie myślałam, że aż tak się to rozwinie. Motywujecie mnie każdego dnia i dajecie siłę każdego poranka. Dziękuje Wam bardzo :* Moje przypomnienie „napisać posta” wisi w telefonie od dobrych kilku tygodni. Niestety ostatnimi czasy ciężko mi się zebrać w sobie. Sporo spraw na głowie powoduje, że po powrocie do domu mam ochotę odłączyć wtyczkę od interentu i spokojnie zapomnieć  o ciążących na mnie obowiązkach. Idealną okazją do zmotywowania siebie i pokazania wam, że JESTEM i PAMIĘTAM okazał się projekt realizowany przez Klub Polki na Obczyźnie, którego jestem członkinią od jakiegoś czasu. Bierną członkinią. Ale słowo bierna od dzisiaj przechodzi w zapomnienie. Także i ja mam swój udział w tymże projekcie 🙂 Na pierwszy rzut oka, kiedy otrzymałam e-mail, o 5 rzeczach, które zabrałabym z Norwegii do Polski i na odwrót, pomyślałam „ej to strasznie proste”. Uwielbiam Norwegię, oraz kocham Polskę. Kto może to wiedzieć lepiej niż ja? Swój post podzielę na dwie części. Dziś omówię co zabrałabym z Norwegii. To co uwielbiam w Norwegii to przede wszystkim KRAJOBRAZ. Jako dziecko rodzice często wysyłali mnie na kolonie w góry. Nie powiem, żebym tego nie lubiła, bo mam straszny sentyment do tych miejsc i dużo wspaniałych wspomnień, jednak nic nie zastąpi naszych rodzinnych wyjazdów nad morze. Mieszkając w Oslo mam akurat te szczęście, że wody i klifów nie brakuje. Nawet taki oszołom jak ja potrafi się wtedy wyciszyć, zebrać myśli i energię. Nie posiadam samochodu, więc wyjazdy za miasto często odpadają. Wtedy wybieram najprostsze rozwiązanie i jadę na Aker Brygge, które położone jest w centrum miasta. Siadam sobie z kawą wyłączam muzykę, zdejmuje słuchawki i po prostu delektuję się chwilą. Przez chwilę zapominam, że mieszkam w stolicy. IMG_2713 IMG_0070_Fotor Druga rzecz, którą bardzo cenię sobię w Norwegii a w  dużej mierze w Oslo to wykorzystanie zielenii.  Tak już do tego przywykłam, że przestałam zwracać na to uwagę. Kiedyś pisałam tutaj, że w ładną pogodę wiekszość Norwegów  wychodzi z domów. Zabierają koce, książki i wychodzą na trawę. Każdy wolny kawałek zielonej przestrzeni jest okupowany. Nie ma znaczenia czy mówimy o największym parku czy nawet malutkim skrawku zieleni między stłoczonymi ulicami. Tu nikt nie ma problemu z tzw. „nieszanowaniem zieleni”, deptaniem trawników, urządzaniem grilla w środku miasta albo nad jeziorem. Istnieje zasada sprzątania po sobie, którą każdy szanuje. W tego typu miejscach najczęściej postawione są specjalne kosze na śmieci przeznaczone jedynie na grile jednorazowe. W wakacje często jeździliśmy nad jezioro na kilka godzin. Kupowaliśmy taki grill i całe popołudnie spędzaliśmy leżąc, czytając książki, kąpiac się i zajadając łososiem. Biorąc pod uwagę, że zbliża się zima… już za tym tęsknie. IMG_0670_Fotor Niedawno przeprowadziłam się do nowego mieszkania i naszym piorytetem było przepisać większość urządzeń na siebie w tym właśnie internet. Nienawidzę załatwiać i organizować rzeczy, kiedyś już wam o tym wspomniałam. Nie lubię chodzić tłumaczyć się, prosić, udowadniać. Nie lubię i tyle. No więc z wielkim bólem serca przyjełam wyzwanie przepisania internetu na siebie po poprzednim właścicelu. Dzwonię na infolinię tłumaczę w czym problem. Podaję imię nazwisko datę urodzenia i koniec. Nic wiecej. Sprawa załatwiona. Zaufanie społeczne jest tu tak duże, że nawet zostawiony rower przez dziecko przed blokiem będzie stał przez miesiąc do póki, ktoś z rodziny ponownie sobie o nim nie przypomni… Do niedawna nawet mówi się, że większość osób wychodząc z domu nie zamykała drzwi na klucz :). Czytałam kilka posów swoich koleżanek z klubu Polki na Obczyźnie. Powiedzmy sobie szczerze większość nas emigruje do innego kraju z pewnych powodów. Tak też było i w naszym przypadku. Gryzienie się czy damy radę z miesiąca na miesiąc potrafi spędzić sen z powiek. Moje życie w Norwegii nie jest idealne. Dalej się gryze z innymi sprawami ale akurat bezpieczeństwo finansowe nie jest dla mnie już takim ciężkim tematem, jak kiedyś.  Jeżeli mogłabym się podzielić z wami czymś, co nie każdy posiada w Polsce to oddałabym wam trochę swojego spokoju. Wiem, że jestem roztrzepaną osobą ale świadomość stabilizacji pozwala naprawdę spać spokojnie. I ostatnie co imponuje mnie z każdym dniem to sport. (Za każdym razem kiedy o tym myślę, powtarzam „od jutra zacznę”). Norwegia jest krajem, który jest bardzo rozwinięty w tej dziedzinie. Tutaj nie ma znacznie ile masz lat, jaka jest pogoda czy jesteś zapracowaną mamą czy bezrobotnym. Biega prawie każdy. Siłownie są przepełnione, a gdy nadchodzi okres zimowy wszyscy wskakują w kombinezony i poddają się zimowemu szaleństwu. Ostatnio siedziałam w parku i oczy wyszły mi na wierzch gdy zobaczyłam młodą mamę w sportowym stroju biegnącą z wózkiem. Można i tak prawda? 🙂 Dla chcącego nic trudnego. Chciałabym tą mentalność zabrać do Polski. Bardzo łatwo się siedzi i narzeka kiedy tak naprawdę dużo rozwiązań mamy na wyciągnięcie ręki. Jeżeli my nie zadbamy o swoje zdrowie i kondycje  czy ktoś to za nas zrobi? Nie trzeba być od razu człowiekiem gumą, ale odrobina ruchu dziennie naprawdę dobrze by zrobiła każdemu z nas…   Miłego dnia kochani ! A.

Reklamy

9 thoughts on “Mój idealny kraj!

  1. ` O, zastanawiałam się właśnie czy Ty przypadkiem nie jesteś w tym klubie ;D Czytałam post z tej serii u Gosi na rodzynkach sułtańskich i myślałam o Tobie, że warto by było w końcu coś przeczytać 😀 Buziaki i dobrze, że wróciłaś ! :*

  2. Cześć Agatko! Przeprowadzka wyjaśnia Twoje zniknięcie na czas jakiś 😉 Wybaczam, ale przyznam, że czekałam.
    Te rzeczy, które wymieniasz są podobne tu w Szwecji, właściwie to ja kropka w kropkę chciałam napisać podobnie: krajobraz, zaufanie do ludzi, dobrobyt finansowy, zieleń miejska i zamiłowanie do aktywnego wypoczynku.
    A co z polską częścią? Czy jest coś, co chciałabyś z Polski do Norwegii przenieść? Zabrać, ukraść, przychołubić?

  3. Te norweskie, pocztówkowe krajobrazy rzeczywiście są do pozazdroszczenia. Zazdroszczę też tego, że ludzie potrafią po sobie sprzątać – i to też pokazuje, jak wiele zależy od miejsca zamieszkania! Turcy tak przyzwyczaili się do tego, że służby posprzątają wszystko wieczorem, że każdy rzuca śmieci na ulicę, zostawia węgiel po grillu na trawniku, a pety lądują na chodniku. Polska pod tym względem wydaje mi się bardzo zdyscyplinowana, a nadal tak wiele brakuje nam do np. Norwegii! Ale z kolei północnego zimna bym nie wytrzymała, jestem ciepłolubna 🙂

  4. zgadzam sie ze wszystkim, tylko gdy wspomnialas o tym rowerku dzieciecym…niestety przemknelo mi przez mysl, ze teraz, gdy w Norwegii laduje tylu emigrantow, juz by pewnie tak dlugo nie postal. Szczegolnie w Oslo. Choc pamietam, ze jak ja tu przyjechalam tak mi zaimponowalo to bezpieczenstwo, a bylo to w zgodzie z moja roztrzepana natura, ze sama przestalam zamykac dom czy auto na klucz 🙂
    misja z kawka i Aker Brygge bardzo mi sie podoba ❤

  5. Ciekawy punkt widzenia! Ja mam wrażenie, że i w Polsce powoli zamiłowanie do sportu wzrasta, choć to raczej jeszcze nie jest pasja narodowa… Zaufanie społeczne i ogólnoludzka życzliwość, tego trochę w PL rzeczywiście brakuje. O ile pierwszy punkt można tłumaczyć względami historycznymi i społecznymi, a tyle drugi to po prostu pesymizm i brak pozytywnego myślenia…
    Pozdrawiam! Dominika

  6. Natura, sport, zaufanie społeczne i przede wszystkim spokój. Wymieniłaś wszystko to, co ja sama doceniam w Norwegii najbardziej!
    Ja również jestem ciekawa, czy jest coś, co byś chciała przenieść z Polski do Norwegii – poza rodziną, którą rzecz jasna brakuje w takiej sytuacji…

  7. Podoba mi się to podejście do sportu. U nas w Polsce, niestety, jest odwrotnie, choć to się powoli zmienia. Za którymś razem, gdy byłam na siłowni, gruba babka zapytała, aż ręce mi opadły : ,, A po co taki chudzielec chodzi a siłownię? ” . Rozumiem, że mam nie uprawiać absolutnie żadnego sportu, tylko dlatego,że jestem szczupła? Jest multum właściwości dla których chodzę do siłowni i żadne z nich nie jest związane ze schudnięciem, ale widać dużo myśli podobnie jak ta babka. To przykre i chore podejście… Kari

  8. Pingback: PROJEKT – MÓJ KRAJ IDEALNY | Klub Polki na Obczyźnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s