11

Turist i egen by

Kochani !

Pamiętacie jakiś czas temu pisałam na Facebooku o bardzo fajnej inicjatywie, w której brałam udział pod koniec kwietnia, chodzi mi o turist i egen by. W tłumaczeniu turysta we własnym mieście. O co chodzi? Głownie o to, że mieszkając tutaj, nie tylko my ale Norwedzy również, nie mamy czasu spojrzeć na miasto oczami turysty. Wielokrotnie przechodzimy koło pewnych budynków, nie do końca zdając sobie sprawę co mieści się w środku, albo jaka historia się z tym wiąże.

Czytaj dalej

Reklamy
14

Russ

Kochani !

Mamy maj. Chyba mogę powiedzieć, że to mój ulubiony miesiąc w Norwegii. W Polsce miesiąc ten kojarzy mi się z piosenką Maryli Rodowicz, z długim weekendem, który zawsze był namiastką przyszłych wakacji,  z piękną pogodą i pożegnaniem ciężkiej kurtki. Dziś chciałabym was przenieść w świat norweskiego święta Russ, który obwieszcza że mamy już MAJ!

Czytaj dalej

11

Påske

Kochani!

No i już mamy Święta Wielkanocne! Jeszcze nie tak dawno przeżywaliśmy razem Nowy Rok…. Nim się obejrzymy pewnie będzie listopad…

Czytaj dalej

5

WOSP

Kochani!

Wiem, że ostatnio trochę mnie tu nie było. Prawda jest taka, że nadeszło to, czego obawiałam się najbardziej czyli śnieg a wraz z nim temperatury poniżej 10 stopni i więcej. Miałam nawet małą nadzieje, że może jakiś dziwnym trafem nas to ominie… Teraz jedyne na co mam ochotę to schować się w łóżku (zwłaszcza wtedy książka kusi bardziej niż zawsze). Wiem, że ten rok upłynie nam szybko, jednak ta pora dłuży mi się najbardziej. Umilamy ją sobie jak możemy, popijając herbatę z cytryną i malinami, oglądając filmy okryci kołdrą, przygotowując się do najbliższych dni…  Daniel nawet przyzwyczaił się do świeczek, których tak bardzo nie tolerował…

Czytaj dalej

11

GOD JUL !

Kochani!

Tydzień przed Świętami byłam w Polsce. Mój wyjazd minął bardzo szybko, nawet nie miałam czasu na spotkanie się z większością z was… za co gorąco przepraszam:( Czas spędziłam na przedświątecznych zakupach, spotkaniu z bratem i jego zwariowaną rodziną, a także na przygotowaniach do wesela! W każdym razie w niedziele wraz z rodzicami wróciłam tutaj. Wiało strasznie i jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam takich… turbulencji podczas lotu 🙂  Wszystko skończyło się dobrze i od razu zaczęliśmy przygotowania do Wigilii. Więc między garnkami z barszczem a przygotowaniem ciast siadłam, żeby napisać coś dla was.  Ale nie wyszło. Więc z lekkim poślizgiem…

Czytaj dalej